wtorek, 8 grudnia 2009

watpliwosci

przeszywa mnie dziwne uczucie od powrotu z nowego jorku...
jest to swego rodzaju bezsilnnosc, tam odczuwalam, ze moge wszystko, a tutaj jakos... nie moge sie pozbierac. po powrocie mam ciaglego dolka, denerwuje mnie mentalnosc polska, nastawienie ludzi tutaj do zycia...

bo nowy jork to nie tylko wall street, ale to takze, szaleni ludzie, ktorzy oddaja sie swoim pasjom, nie boja sie marzyc, o zyciu zupelnie innym, niz krawaciarza w korporacji.
mam nadzieje, ze odnajde sciezke ktora powinnam podazyc.. tutaj w polsce... ze znajde w sobie ta energie, ktora mialam w nowym jorku, ktora postawi mnie na nogi i da mi "kopa".
mam nadzieje, ze nadejdzie to w niedalekiej przyszlosci, gdyz inaczej nie wiem, jak dlugo wytrzymam, zyc w takim stanie psychicznym jakim jestem teraz. wiem od znajomych, ze oni tez tak mieli wracajac po programach wymiany miedzykulturowej... dlatego zdaje sobie sprawe, ze jest to naturalny proces :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz