piątek, 11 grudnia 2009
wtorek, 8 grudnia 2009
watpliwosci
przeszywa mnie dziwne uczucie od powrotu z nowego jorku...
jest to swego rodzaju bezsilnnosc, tam odczuwalam, ze moge wszystko, a tutaj jakos... nie moge sie pozbierac. po powrocie mam ciaglego dolka, denerwuje mnie mentalnosc polska, nastawienie ludzi tutaj do zycia...
bo nowy jork to nie tylko wall street, ale to takze, szaleni ludzie, ktorzy oddaja sie swoim pasjom, nie boja sie marzyc, o zyciu zupelnie innym, niz krawaciarza w korporacji.
mam nadzieje, ze odnajde sciezke ktora powinnam podazyc.. tutaj w polsce... ze znajde w sobie ta energie, ktora mialam w nowym jorku, ktora postawi mnie na nogi i da mi "kopa".
mam nadzieje, ze nadejdzie to w niedalekiej przyszlosci, gdyz inaczej nie wiem, jak dlugo wytrzymam, zyc w takim stanie psychicznym jakim jestem teraz. wiem od znajomych, ze oni tez tak mieli wracajac po programach wymiany miedzykulturowej... dlatego zdaje sobie sprawe, ze jest to naturalny proces :)
jest to swego rodzaju bezsilnnosc, tam odczuwalam, ze moge wszystko, a tutaj jakos... nie moge sie pozbierac. po powrocie mam ciaglego dolka, denerwuje mnie mentalnosc polska, nastawienie ludzi tutaj do zycia...
bo nowy jork to nie tylko wall street, ale to takze, szaleni ludzie, ktorzy oddaja sie swoim pasjom, nie boja sie marzyc, o zyciu zupelnie innym, niz krawaciarza w korporacji.
mam nadzieje, ze odnajde sciezke ktora powinnam podazyc.. tutaj w polsce... ze znajde w sobie ta energie, ktora mialam w nowym jorku, ktora postawi mnie na nogi i da mi "kopa".
mam nadzieje, ze nadejdzie to w niedalekiej przyszlosci, gdyz inaczej nie wiem, jak dlugo wytrzymam, zyc w takim stanie psychicznym jakim jestem teraz. wiem od znajomych, ze oni tez tak mieli wracajac po programach wymiany miedzykulturowej... dlatego zdaje sobie sprawe, ze jest to naturalny proces :)
środa, 2 grudnia 2009
"Anna" dir. Jurek Bogajewicz
wczoraj obejrzałam film "Anna" scenariusz napisała Agnieszka Holland, film luźno nawiązująe do spotkania Joanny Pacuły i Elżbiety Czyżewskiej w Nowym Jorku.
Film przedstawia bezwzględność showbiznesu, zmaganie się aktorów oraz ich bezsilność... która doprowadza do załamania psychicznego.
w sumie polecam film wszystkim, a w szczegolnosci osobom, ktore twierdza, ze zycie aktorow usłane jest różami...
poniedziałek, 30 listopada 2009
czwartek, 26 listopada 2009
krótkimetraż
wstępna wersja scenariusza juz jest, rezyserka tez, terazz przyjdzie czas na doszlifowywanie historii oraz szukania lokacji :)
wtorek, 24 listopada 2009
Michael Caine..
"If you really want to become an actor, but only providing that acting doesn't interfere with you golf game, your political ambitions, and your sex life, you don't wantto become an actor. Not only is acting more than a port-time job, it's more than a full-time job. It's a full time obsession" - Michael Caine
poniedziałek, 23 listopada 2009
postanowiłam brać los we własne ręce.
niestety ilość ogłoszeń dot. projektów niezależnych jest niesłychanie mała... w nowym jorku dzień w dzień było średnio 20 ogłoszeń (dot. jedynie postaci odpowiadających mojemu "rysopisowi").
nie mam co czekać, aż coś się pojawi... dlatego zaczęłam sama pisać scenariusz projektu krótko metrażowego, zobaczymy co z tego wyjdzie... przy najmniej będę miała materiał do stworzenia "reel".
piątek, 20 listopada 2009
czwartek, 19 listopada 2009
środa, 18 listopada 2009
poniedziałek, 16 listopada 2009
"dupa jest od srania, a aktor od grania"...
"dupa jest od srania, a aktor od grania"...
nie wiem co myslec od tych slowach, wypowiadanych tak czesto przez rezyserow...
nie znosze takiego przedmiotowego podejscia, z drugiej strony podziwiam aktorow, ktorzy potrafia sie wcielic w kazda role i nie ma dla nich granic artystycznych. przykladem takiej aktorki jest Nicole Kidman, ktora odwaznie wybiera nowe role, nie zwazajac uwagi, na sukces finansowy swoich projektow, bardziej przywiazujac wage do wartosci estetycznych. chcialabym kiedys osiagnac taki poziom wtajemniczenia, aby nabrac takiego dystansu do swojej roli, charakteru ktorym stajemy sie na te kilka chwil.
podziwiam jak aktorzy potrafia wyjsc z roli...
im bardziej mysle o tej pasji, tym bardziej mnie ona fascynuje, ale rowniez przeraza.
nie wiem co myslec od tych slowach, wypowiadanych tak czesto przez rezyserow...
nie znosze takiego przedmiotowego podejscia, z drugiej strony podziwiam aktorow, ktorzy potrafia sie wcielic w kazda role i nie ma dla nich granic artystycznych. przykladem takiej aktorki jest Nicole Kidman, ktora odwaznie wybiera nowe role, nie zwazajac uwagi, na sukces finansowy swoich projektow, bardziej przywiazujac wage do wartosci estetycznych. chcialabym kiedys osiagnac taki poziom wtajemniczenia, aby nabrac takiego dystansu do swojej roli, charakteru ktorym stajemy sie na te kilka chwil.
podziwiam jak aktorzy potrafia wyjsc z roli...
im bardziej mysle o tej pasji, tym bardziej mnie ona fascynuje, ale rowniez przeraza.
czwartek, 12 listopada 2009
i co dalej... a raczej jak i ktoredy?
mam juz wyznaczony nowy cel...
lecz nie wiem jak go zrealizowac. przeraza mnie ta polska rzeczywistosc, polska mentalnosc tak diametralnie rozniaca sie od nowojorskiej. mam nadzieje, ze uda mi sie ulozyc sobie tutaj zycie.

przeciez, artysta mozna byc wszedzie, bezwzgledu na to gdzie sie mieszka. bo gdy jest sie naprawde dobrym, to inni bede zabiegac o prace z Toba, musza tylko wiedziec o Twoim istnieniu ;)
gdyz czekac na tel. gdy nikt Cie nie ma w kontaktach.. nie ma sensu...
obecnie czytam ksiazke "strasberg at the actors studio", mam nadzieje, ze doswiadczenia tego wielkiego nauczyciela natchna mnie , a moze nawet poznam nowe narzedzia, ktore pozwola mi udoskonalic swoj warsztat. pozniej postaram sie zamiescic krotka recencje, abyscie wiedzieli czy warto zajrzec do tej ksiazki.
lecz nie wiem jak go zrealizowac. przeraza mnie ta polska rzeczywistosc, polska mentalnosc tak diametralnie rozniaca sie od nowojorskiej. mam nadzieje, ze uda mi sie ulozyc sobie tutaj zycie.
przeciez, artysta mozna byc wszedzie, bezwzgledu na to gdzie sie mieszka. bo gdy jest sie naprawde dobrym, to inni bede zabiegac o prace z Toba, musza tylko wiedziec o Twoim istnieniu ;)
gdyz czekac na tel. gdy nikt Cie nie ma w kontaktach.. nie ma sensu...
obecnie czytam ksiazke "strasberg at the actors studio", mam nadzieje, ze doswiadczenia tego wielkiego nauczyciela natchna mnie , a moze nawet poznam nowe narzedzia, ktore pozwola mi udoskonalic swoj warsztat. pozniej postaram sie zamiescic krotka recencje, abyscie wiedzieli czy warto zajrzec do tej ksiazki.
sobota, 7 listopada 2009
4 miesiace
i minely cztery miesiac, nie wiadomo kiedy, nie wiadomo gdzie...
ostatnie 2 tyg. byly dla mnie bardzo intensywne, staralam sie nadrobic zaleglosci, spowodowane moja dotychczasowa praca.
co ciekawe zycie sie moje tak potoczylo, ze ostatnie 2 dni spedzilam w towarzystwie pewnego rezysera.
dal mi on impuls, dzielac sie swoimi doswiadczeniami i spostrzezeniami dot. filmu.
pomimo tego, ze nie przyjade do polski z dodatkowym materialem do "reel" to jednak, wiem ze wyjazd ten byl dla mnie bardzo wazny, jako Weroniki Kwapisz - aktorki.
ostatnie 2 tyg. byly dla mnie bardzo intensywne, staralam sie nadrobic zaleglosci, spowodowane moja dotychczasowa praca.
co ciekawe zycie sie moje tak potoczylo, ze ostatnie 2 dni spedzilam w towarzystwie pewnego rezysera.
dal mi on impuls, dzielac sie swoimi doswiadczeniami i spostrzezeniami dot. filmu.
pomimo tego, ze nie przyjade do polski z dodatkowym materialem do "reel" to jednak, wiem ze wyjazd ten byl dla mnie bardzo wazny, jako Weroniki Kwapisz - aktorki.
wtorek, 27 października 2009
powoli nadchodzi czas podsumowan...
zlosliwcy powiedza, no i co wyjechalas se do ameryki... i gdzie ta kariera?!?
ja ze stoickim spokojem odpowiem, im przeczytajcie sobie biografie wybitnych aktorów, zobaczycie, że ich kariera nie rozpoczeła się od zaraz, większość z nich kluczyła, czasem brakowało im tak niewiele od porzucenia marzenia...
ja jestem na poczatku... mojej drogi. zrobilam pierwszy krok, przylatujac tutaj.
sama, z dwoma telefonami w notesie, nie majac tutaj nikogo.
amerykanie ktorzy poznali moja historie mowili zgodnie "masz jaja!!" - nie dowierzajac.
przygoda z nowym jorkiem, pozwolila mi uwierzyc w siebie, ze moge wszystko bezwzgledu na szerokosc geograficzna.
zlosliwcy powiedza, no i co wyjechalas se do ameryki... i gdzie ta kariera?!?
ja ze stoickim spokojem odpowiem, im przeczytajcie sobie biografie wybitnych aktorów, zobaczycie, że ich kariera nie rozpoczeła się od zaraz, większość z nich kluczyła, czasem brakowało im tak niewiele od porzucenia marzenia...
ja jestem na poczatku... mojej drogi. zrobilam pierwszy krok, przylatujac tutaj.
sama, z dwoma telefonami w notesie, nie majac tutaj nikogo.
amerykanie ktorzy poznali moja historie mowili zgodnie "masz jaja!!" - nie dowierzajac.
przygoda z nowym jorkiem, pozwolila mi uwierzyc w siebie, ze moge wszystko bezwzgledu na szerokosc geograficzna.
poniedziałek, 26 października 2009
aaaa jeszcze tylko 14 dni!!!
wczoraj pracowalam ostatnii dzien... tak, tak nareszcie bede miala troche wolnego ;p
cel -> broadway, szukanie natchnienia.. muzea, galerie, wystawy
cel -> broadway, szukanie natchnienia.. muzea, galerie, wystawy
poniedziałek, 19 października 2009
wiosenna jesien?
ahhh i znowu zrobilo sie cieplo :)
jeszcze jakis czas temu smialam sie z matczynych ostrzezen (wplyw Carrie i serialu Sex w Wielkim miescie), iz jesien jest tutaj bardzo zimna... i wszyscy z kocami spia... smialam sie, smialam z tego...
az do ostatniegi tygodnia, gdzie dygotalam z zimna we wlasnym mieszkanku...
brrr ta wilgoc i ten wiatr jest nieznosny ;p
jeszcze jakis czas temu smialam sie z matczynych ostrzezen (wplyw Carrie i serialu Sex w Wielkim miescie), iz jesien jest tutaj bardzo zimna... i wszyscy z kocami spia... smialam sie, smialam z tego...
az do ostatniegi tygodnia, gdzie dygotalam z zimna we wlasnym mieszkanku...
brrr ta wilgoc i ten wiatr jest nieznosny ;p
sobota, 17 października 2009
szczególnie kiedy wracam i idą z metra do domu widzę oświetlony manhattan... empire, chrysler... ahh skad on ma tyle czaru.. nie wiem.
powoli zaczynam podsumowywać swoj wyjazd, robie plany na przyszlosc, wyznaczam sobie nowe cele... co z tego wszystkie bedzie... nie wiem... ahhh nie wiem... ale chyba to jest najbardziej ekscytujące w tej przygodzie zwanej "życie"
środa, 14 października 2009
wtorek, 13 października 2009
no i dupa... zmienili termin castingu, oczywiscie na godzine, kiedy pracuje...
dostałam kolejne zaproszenie na przesłuchanie tym razem z columbia university, lecz powiem wam szczerze, historia ta do mnie nie przemawia... i mam bol glowy, z jednej strony powinno probowac sie wszystkiego z drugiej, gdy nie mozna nawiazac przynajmniej minimalnego kontaktu z charakterem ktory mamy stworzyc...
nie wiem sama...
caly ten wyjazd uczy mnie wielkiej pokory... moze tak mialo byc.
dostałam kolejne zaproszenie na przesłuchanie tym razem z columbia university, lecz powiem wam szczerze, historia ta do mnie nie przemawia... i mam bol glowy, z jednej strony powinno probowac sie wszystkiego z drugiej, gdy nie mozna nawiazac przynajmniej minimalnego kontaktu z charakterem ktory mamy stworzyc...
nie wiem sama...
caly ten wyjazd uczy mnie wielkiej pokory... moze tak mialo byc.
czwartek, 8 października 2009
castingi
moja praca ma + i -, pracuje poznym popoludniem, dzieki czemu mam czas na zwiedzanie i castingii, niestety coraz wiecej niezaleznych produkcji robi castingi wieczorami... 6-9pm
co mnie bardzo frustruje, bo tak bardzo chcialabym, moc sie zaprezentowac... a tu pupa..
obecnie przygotowuje sie do castingu do filmu "sugar packet", jest to mala rola, ale bardzo kluczowa dla filmu... trzymajcie kciuki ;)
co mnie bardzo frustruje, bo tak bardzo chcialabym, moc sie zaprezentowac... a tu pupa..
obecnie przygotowuje sie do castingu do filmu "sugar packet", jest to mala rola, ale bardzo kluczowa dla filmu... trzymajcie kciuki ;)
spacer po east village,
wczoraj troche sobie pospacerowalam... east vilage zaskarbilo sobie moje serce, ma mokotowsko-zoliborski klimat, nic nie udaje... jest, jakie jest... magiczne. pelne malych knajpek.
i znowu na mojej twarzy pojawil sie usmiech, a dusza mowi kocham to miasto... (zobaczymy jak bedzie jutro ;p )
i znowu na mojej twarzy pojawil sie usmiech, a dusza mowi kocham to miasto... (zobaczymy jak bedzie jutro ;p )
środa, 7 października 2009
za co nie znosze nyc
- za bród
- za smród
- za ludzi ziewajacych na innych... nawet nie zakryja reka swojego otworu gębowego... co to.. ja dentysta jestem, chce ogladac Pani zeby?!!
- za bekajacych, pierdzacych co nie mowia, nawet przepraszam
- za zycie przypominajace przejazdzke kolejka wysokogorska
- za to ze dzis mozesz miec prace, a jutro dupa... nie masz na czynsz i ulica... nikt nie pomoze
- za to ze wszystko tutaj jest tak cholernie drogie
- za halas
- za modyfikowana zywnosc
- za drogie lecznictwo (obym nigdy nie musiala korzystac z uslug lekarza...)
- za mega szczury...
- za smród
- za ludzi ziewajacych na innych... nawet nie zakryja reka swojego otworu gębowego... co to.. ja dentysta jestem, chce ogladac Pani zeby?!!
- za bekajacych, pierdzacych co nie mowia, nawet przepraszam
- za zycie przypominajace przejazdzke kolejka wysokogorska
- za to ze dzis mozesz miec prace, a jutro dupa... nie masz na czynsz i ulica... nikt nie pomoze
- za to ze wszystko tutaj jest tak cholernie drogie
- za halas
- za modyfikowana zywnosc
- za drogie lecznictwo (obym nigdy nie musiala korzystac z uslug lekarza...)
- za mega szczury...
poniedziałek, 5 października 2009
cd. za co kocham nyc
- za to, ze moge sobie stac na stacji metra tanczyc, spiewac ze sluchawkami w uszach i nikogo to nie zdziwi, nikt nie bedzie mnie wytykal palcami, moze tylko ktos sie usmiechnie
- za to, ze od pierwszej chwili poczulam, ze jestem czescia tego miasta, ze jestem nowojorczykiem
- za to, ze stojac wpatrujac sie w mape, ludzie zatrzymaja sie i zaproponuja tobie pomoc
- za spontanicznosc ludzi
- za to, ze od pierwszej chwili poczulam, ze jestem czescia tego miasta, ze jestem nowojorczykiem
- za to, ze stojac wpatrujac sie w mape, ludzie zatrzymaja sie i zaproponuja tobie pomoc
- za spontanicznosc ludzi
sobota, 3 października 2009
za co kocham to miasto:
- za magiczny manhattan, mieniacy sie w nocy
- za skwery, parki
- za architekture, z klimatycznymi schodami przeciwpozarowymi
- za ludzi nie pchajacych sie do autobusow, tylko grzecznie stojacych w kolejce
- za grajkow, wokalistow, muzykow, artystow wystepujacych na ulicach
- za to ze mozesz spotkac, kobiete w pizamie w metrze i nikt nawet sie tym nie zdziwi
- za to ze tylke sie tu dzieje i zawsze jest co robic
...
- za magiczny manhattan, mieniacy sie w nocy
- za skwery, parki
- za architekture, z klimatycznymi schodami przeciwpozarowymi
- za ludzi nie pchajacych sie do autobusow, tylko grzecznie stojacych w kolejce
- za grajkow, wokalistow, muzykow, artystow wystepujacych na ulicach
- za to ze mozesz spotkac, kobiete w pizamie w metrze i nikt nawet sie tym nie zdziwi
- za to ze tylke sie tu dzieje i zawsze jest co robic
...
środa, 30 września 2009
poniedziałek, 28 września 2009
mail.. ;)

"Hello Weronika
I'm sorry it took me so long to contact you about the audition. I hate to be the one carrying bad news, but, after days of very difficult choices, we decided to take the character in a different direction. In any way you should feel you had a bad audition, it was gret. I really will be keeping your name and resumé in mind for future projects and thank you very much for your interest,
I'm sorry it took me so long to contact you about the audition. I hate to be the one carrying bad news, but, after days of very difficult choices, we decided to take the character in a different direction. In any way you should feel you had a bad audition, it was gret. I really will be keeping your name and resumé in mind for future projects and thank you very much for your interest,
Best of Luck,
P. Testolini
Director and Producer"
poniedziałek, 21 września 2009
NYU
właśnie wrócilam z castingu do "flames" z nowojorskiego uniwersytetu,
jestem zadowolona z przesluchania, nie wiem czy mnie wybiora, ale ciesze sie z tego co pokazalam...
i dzieki temu jakas nowa energia we mnie wstapila :)
obecnie studiuje dzielo uta hagen - respect for acting, nie dokonca jestem przekonana do jej podejscia... ale z kazdej ksiazki czerpie nowe pomysly, wiec z pewnoscia takie lektury nie sa straconym czasem.
jestem zadowolona z przesluchania, nie wiem czy mnie wybiora, ale ciesze sie z tego co pokazalam...
i dzieki temu jakas nowa energia we mnie wstapila :)
obecnie studiuje dzielo uta hagen - respect for acting, nie dokonca jestem przekonana do jej podejscia... ale z kazdej ksiazki czerpie nowe pomysly, wiec z pewnoscia takie lektury nie sa straconym czasem.
niedziela, 20 września 2009
f**k
piatkowy wieczor... wychodze z pracy, a tu nagle dzwoni telefon.
osoba z drugiej strony bardzo mnie przeprasza, za pozna pore itd..
okazuje sie, ze jest to casting director do BARDZO ciekawego projektu, juz ogarnia mnie euforia, chce mnie zaprosic na przesluchanie... lecz czar szybko pryska, jest ono nastepnego dnia, kiedy wyjatkowo musze isc do pracy od rana, gdyz w nyc jest niemiecki dzien... z okrzykiem "radosci" hallo germany!!
uswiadamiam sobie, ze kolejna szansa sprawdzenia sie, mnie omija, tym razem to byl bardzo duzy projekt i samo przesluchanie mialo odbyc sie w szkole stelly adler, znawcy tematu wiedza, ze jest to jedna z lepszych szkol aktorskich.
osoba z drugiej strony bardzo mnie przeprasza, za pozna pore itd..
okazuje sie, ze jest to casting director do BARDZO ciekawego projektu, juz ogarnia mnie euforia, chce mnie zaprosic na przesluchanie... lecz czar szybko pryska, jest ono nastepnego dnia, kiedy wyjatkowo musze isc do pracy od rana, gdyz w nyc jest niemiecki dzien... z okrzykiem "radosci" hallo germany!!
uswiadamiam sobie, ze kolejna szansa sprawdzenia sie, mnie omija, tym razem to byl bardzo duzy projekt i samo przesluchanie mialo odbyc sie w szkole stelly adler, znawcy tematu wiedza, ze jest to jedna z lepszych szkol aktorskich.
czwartek, 17 września 2009
"flames"
dostałam zaproszenie na kolejne przesłuchanie :)
jest to pierwsze zaproszenie od kilku tygodni, mam zamiar dać z siebie wszystko, wydobyć z siebie każdą cenną emocję na potrzeby tego projektu, trzymajcie kciuki ;)
jest to pierwsze zaproszenie od kilku tygodni, mam zamiar dać z siebie wszystko, wydobyć z siebie każdą cenną emocję na potrzeby tego projektu, trzymajcie kciuki ;)
piątek, 11 września 2009
spacerujac...
AAAaaaa!!!!
I'm here!!!! Don't you see me!?!!
Moj nowy jork w statystykach,
zglosilam sie juz do 40 produkcji i nic... bylam tylko na 4 castingach...
dopiero teraz zaczynam dostrzegac, tak na serio.. jaki ciezki to los, zycie aktora, ciagle czekanie... a czekanie = rozmyslanie... czy cos ze mna jest nie tak, czy moze powinnam cos w sobie zmienic itp.
czasami skutkiem moze byc tego obnizona samoocena... ale kurcze musimy pamietac, ze rezyser ma w glowie jakas postac i bedzie robil wszystko, aby bronic swojej idei. to nie znaczy, ze jestesmy zli, slabi itd. po prostu nie pasujemy... tu i teraz... tyle ;)
Moj nowy jork w statystykach,
zglosilam sie juz do 40 produkcji i nic... bylam tylko na 4 castingach...
dopiero teraz zaczynam dostrzegac, tak na serio.. jaki ciezki to los, zycie aktora, ciagle czekanie... a czekanie = rozmyslanie... czy cos ze mna jest nie tak, czy moze powinnam cos w sobie zmienic itp.
czasami skutkiem moze byc tego obnizona samoocena... ale kurcze musimy pamietac, ze rezyser ma w glowie jakas postac i bedzie robil wszystko, aby bronic swojej idei. to nie znaczy, ze jestesmy zli, slabi itd. po prostu nie pasujemy... tu i teraz... tyle ;)
środa, 9 września 2009
sobota, 5 września 2009
marzenia?!?
tydzien za tygodniem uciekaja mi przez palce, a ja nie mam poczucia, ze robie wystarczajaco duzo dla mojej pasji... dla samej siebie! aby moc rozwijac swoja pasje... aktorstwo.
bardzo przytlacza mnie sprawa pracy, przez to trace duzo energii, rozmyslajac czy mnie znowu ktos oszuka, czy mi starczy pieniedzy na rent, czy mam szukac nowej pracy... ok to szukam... i tak czasu ucieka...
i tak 24/7...
kurcze, a ja po prostu chcialabym grac... tyle nic wiecej...
bardzo przytlacza mnie sprawa pracy, przez to trace duzo energii, rozmyslajac czy mnie znowu ktos oszuka, czy mi starczy pieniedzy na rent, czy mam szukac nowej pracy... ok to szukam... i tak czasu ucieka...
i tak 24/7...
kurcze, a ja po prostu chcialabym grac... tyle nic wiecej...
piątek, 4 września 2009
walka o swoje
trochę zaniedbałam bloga, ale ostatnie 2 tyg. były dla mnie bardzo pracowite...
aby trochę dorobić, poszukałam pracy dodatkowej, padło na btl... (tak też zaczynał brat pitt ;p )
wynik - pobudka o 5 rano, 8h w jednej pracy, pozniej 2h przerwy i marszem do drugiej pracy... kladlam sie spac po 12 i w sumie kondycyjnie dawalam rade... lecz moje stopy odmawialy posluszenstwa... dochodzilam do domu ze lzami w oczach, kazdy krok byl wyczynem... pieniadze to nie wszystko, dlatego zrezygnowalam z pracy dodatkowej i pozostalam przy pierwszej pracy. czy to dobry wybor, nie wiem.. mam poczucie, ze caly czas jestem oszukiwana, jesli chodzi o tipy, wmawianie mi, ze caly czas sie ucze, zaczyna mnie juz irytowac...
szczegolnie, ze jak przychodzilam do pracy to slyszalam, ze wszystkie napiwki ze stolow beda dla mnie, pozniej ze 70%, a dostaje najwyzej 50%... mowie, wam szkoda gadac. wczoraj sie postawilam, doszlo do lekkiej scesji... uslyszalam, ze w sumie jak mi sie nie podoba to moze powinnam sobie inna prace znalezc... po czym zostalam przeproszona, po interwencji wspolwlascicielki lokalu, wczoraj dostalam porzadne napiwki, ale juz dzisiaj wszystko wrocilo do poprzedniej sytuacji... szkoda gadac.
codziennie jadac metrem czytam ksiazki o aktorstwie, starajac poszerzyc swoja wiedze, nie wiem jeszcze ktora szkola jest mi najblizsza... ale z pewnoscia w niedalekiej przyszlosci chcialabym zapisac sie na warsztaty aktorskie. tylko jak na nie zarobic... oto jest pytanie ?!? :D
ahhh new york, new york....
aby trochę dorobić, poszukałam pracy dodatkowej, padło na btl... (tak też zaczynał brat pitt ;p )
wynik - pobudka o 5 rano, 8h w jednej pracy, pozniej 2h przerwy i marszem do drugiej pracy... kladlam sie spac po 12 i w sumie kondycyjnie dawalam rade... lecz moje stopy odmawialy posluszenstwa... dochodzilam do domu ze lzami w oczach, kazdy krok byl wyczynem... pieniadze to nie wszystko, dlatego zrezygnowalam z pracy dodatkowej i pozostalam przy pierwszej pracy. czy to dobry wybor, nie wiem.. mam poczucie, ze caly czas jestem oszukiwana, jesli chodzi o tipy, wmawianie mi, ze caly czas sie ucze, zaczyna mnie juz irytowac...
szczegolnie, ze jak przychodzilam do pracy to slyszalam, ze wszystkie napiwki ze stolow beda dla mnie, pozniej ze 70%, a dostaje najwyzej 50%... mowie, wam szkoda gadac. wczoraj sie postawilam, doszlo do lekkiej scesji... uslyszalam, ze w sumie jak mi sie nie podoba to moze powinnam sobie inna prace znalezc... po czym zostalam przeproszona, po interwencji wspolwlascicielki lokalu, wczoraj dostalam porzadne napiwki, ale juz dzisiaj wszystko wrocilo do poprzedniej sytuacji... szkoda gadac.
codziennie jadac metrem czytam ksiazki o aktorstwie, starajac poszerzyc swoja wiedze, nie wiem jeszcze ktora szkola jest mi najblizsza... ale z pewnoscia w niedalekiej przyszlosci chcialabym zapisac sie na warsztaty aktorskie. tylko jak na nie zarobic... oto jest pytanie ?!? :D
ahhh new york, new york....
niedziela, 23 sierpnia 2009
piątek, 21 sierpnia 2009
pier17
mialam isc do portu, oczywiscie przez przypadek poszlam w gore ulicy, a nie w dol i trafilam na pustke po wtc... kosciol ktory cudem ocalal... dzis jest oltarzykiem tego wydarzenia... powiem, wam, ze mialam lzy w oczach... ile osob ginie przez glupia polityke...
Subskrybuj:
Posty (Atom)









