niedziela, 23 sierpnia 2009

happy birthday ;)











spacer po central parku... nastepnie lunch w chinatown (dzieki Justyna ;)
no i tradycyjnie torcik i świeczki ;p
































piątek, 21 sierpnia 2009

pier17

jednym z moich postanowien przed wylotem do nyc bylo, ze nie odwiedze wtc z powodow osobistych, wiele zdrowia mnie kosztowala ta tragedia i nie chcialam wracac do tego...

mialam isc do portu, oczywiscie przez przypadek poszlam w gore ulicy, a nie w dol i trafilam na pustke po wtc... kosciol ktory cudem ocalal... dzis jest oltarzykiem tego wydarzenia... powiem, wam, ze mialam lzy w oczach... ile osob ginie przez glupia polityke...


























long island... beach





w sobote i niedziele wybralam sie z moimi roommatami nad ocean, bylo bardzo sympatycznie i... gorąco ;p













juz tydzien minął od spotkania z moim braciszkiem... ahh tesknie za Toba chlopie ;)


pomimo, ze spotkanie trwalo tylko kilka godzin to i tak duzo dla mnie znaczylo...

rockefeller center

















ahh mam metlik w glowie, pracuje obecnie na PT, lecz caly czas szukam czegos lepszego i dzisiaj bylam na probie niby w lepszym miejscu ale zarobki sa podobne i w sumie nie wiem co robic...
bardzo duzo energii mnie kosztuje, caly ten proces poszukiwania... czasami bywa to frustrujace.
ostatnio kumuluja sie we mnie takie emocje jak rozczarowanie, niepewnosc, gorycz, staram sie analizowac kazde z tych odczuc zarowno z punktu aktora jak i psychologa. moj zeszyt rozwoju osobistego zapelnia sie ;)
juz brakowalo mi sil.. czulam, ze przychodzi wielki dół... az tu nagle calkiem przypadkowo wedruje przez central park, aby przedostac sie ze strony zachodniej manhattanu na wschodnia i tafiam na oto tego pana... takie małe rzeczy dodaja mi energii :)














a stoi on sobie w malowniczej scenerii

wtorek, 11 sierpnia 2009

niech to geś kopnie

byłam dzisiaj w jednej z większych agencji w nowym jorku... tak nie wiele brakowalo, abym sie zarejestrowala (to juz byla moja 3 wizyta u nich) i okazalo sie, ze nie mam jakiegos dokumentu w papierach i ze oni nie przyjmuja osob na wizach studenckich i albo sobie to zalatwie albo dupa blada... jutro bede rozmawiala z moim biurem (ktore mnie tutaj wyslalo) zobaczymy moze cos doradza... bylaby to wielka szkoda, gdyz sporo sie dzieje w miescie, ruszaja tez seriale.. wiec bylaby praca i nowe doswiadczenia aktorskie..
no coz nie poddaje sie ;) z ciekawostek jutro ide na probe do pewnej knajpy, wiec trzymajcie mocno kciuki, bardzo chcialabym juz znalezc prace, gdyz szukanie sprawia, ze nie ciesze sie tym, ze tu jestem i nie mam czasu docenic tego miejsca...
wczoraj wieczorem bylam na kolejnym castingu, tym razem z proba czytana, bylo to nowe ciekawe dla mnie doswiadczenie, jesli telefon dzisiaj zadzwoni to znaczy, ze mam mala role ;p
odwiedzilam wczoraj takze new york film academy i powiem... widzac wszystkich tych rozesmianych studentow poczułam jakas magie tego miejsca... zupelnie inaczej odbieralam szkole filmowa lindy w warszawie..
oczywiscie zgodnie z obietnica dana pewnemu panu, odwiedze, jeszcze inne szkoly aktorskie w ny, aby zdac relacje ;)

poniedziałek, 10 sierpnia 2009


obok malych pieskow, papugi sa najpopularniejszym zwierzatkami domowymi, co do maskotki NYC czyt. mega wielkiego szczura... no coz jeszcze nie miala okazji go spotkac.. na szczescie :D














za czym ta kolejka stoi..? hot-dog that's the answer :)



chinatown & little italy czyli w sumie nic specjalnego ;)























tak, tak to żywe żabki :)


















nie wiele juz zostalo po little italy, nawet w sumie nie bylo co fotografowac, chinczycy gora...