sobota, 20 listopada 2010

1 year

minął rok od mojego powrotu z nyc...
i czuję się dziwnie... był to jeden z najtrudniejszych okresów mojego życia, cała ta pozytywna energia która miałam w sobie, wracając z nowego jorku, gdzieś wyparowała, przechodziłam przez stany na pograniczu depresji, miotając się w polsce, nie mogę odnaleźć tutaj dla siebie miejsca, byłam raptem na ilu?? 3-4 castingach? I nie widzę prespektywy na kolejne... a statystowanie odpada, za bardzo się szanuję, swój talent, aby za marne 45zł pracować. można to uznać za zarozumiałość - i don't care!!
co gorsza wiem jedno, że jeśli nie ruszę swojego tyłka to ten rok przekształci się w kilka lat.. albo i dłużej. oczywiście zdaje sobie sprawę, że mogę kariery nie zrobić ale to chyba nie o to chodzi, ważne jest aby gonić tego króliczka, a nie go złapać?!
a co mnie motywuje, iz nie przestaje marzyć? to iz totalnie obcy mi ludzi z roznych zakatkow swiata mowili mi jestes dobra, rob to dalej, nie poddawaj sie, masz niezly warsztat i to sprawia, ze pomimo tego iz moi wlasnii rodzice nie dokonca zdaja sobie sprawe, jak wazne sa dla mnie te marzenia i czasami robia sobie z tego zarty, ja nie przestaje walczyc, choc czasami jest to jedynia walka wlasnych mysli to wiem, ze za chwile wstane i zrobie kolejny krok.

czwartek, 18 listopada 2010

czytam

staram się ostatnio jak najwięcej czytać, aby rozwijać swoją wyobraźnię oraz szukać inspiracji w ludzkich historiach. I tak kompletnie rozwaliła mnie książka "Oskar i Pani Róża" Erica Emmanuela Schmitta, prosta historia, ale jakże głęboka o tym jak godnie żyć, aby godnie umrzeć... zresztą czy śmierć może być "godna"??

druga książką która wywarła na mnie ogromne wrażenie to "gdy zgasną światła" powieść Alexa Scarrow udowadniająca, jak kruchy jest nasz świat, jakie instynkty w człowieku się uruchamiają gdy "gasną światła" i co najgorsze udowadniająca nam jak cała wiedza, którą posiadają społeczeństwa XXIw. jest do niczego nieprzydatna. gdy liczy się tylko to, aby przeżyć następny dzień.

czwartek, 11 listopada 2010

you can Go Your Own Way..

piękna piosenka, ale zycie jest brutalne i "full of zasadzkas"...
moja dusza się miota w moim ciele, krzycząc "nie poddawaj się!! - WALCZ o MARZENIA!!" i czuję się taka sponiewierana, nie wiedząc, jaki kolejny krok zrobić... widzę horyzont, ale jak ja ma się tam do cholery dostać??