czwartek, 12 listopada 2009

i co dalej... a raczej jak i ktoredy?

mam juz wyznaczony nowy cel...
lecz nie wiem jak go zrealizowac. przeraza mnie ta polska rzeczywistosc, polska mentalnosc tak diametralnie rozniaca sie od nowojorskiej. mam nadzieje, ze uda mi sie ulozyc sobie tutaj zycie.


przeciez, artysta mozna byc wszedzie, bezwzgledu na to gdzie sie mieszka. bo gdy jest sie naprawde dobrym, to inni bede zabiegac o prace z Toba, musza tylko wiedziec o Twoim istnieniu ;)
gdyz czekac na tel. gdy nikt Cie nie ma w kontaktach.. nie ma sensu...

obecnie czytam ksiazke "strasberg at the actors studio", mam nadzieje, ze doswiadczenia tego wielkiego nauczyciela natchna mnie , a moze nawet poznam nowe narzedzia, ktore pozwola mi udoskonalic swoj warsztat. pozniej postaram sie zamiescic krotka recencje, abyscie wiedzieli czy warto zajrzec do tej ksiazki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz