piątek, 4 września 2009

walka o swoje

trochę zaniedbałam bloga, ale ostatnie 2 tyg. były dla mnie bardzo pracowite...
aby trochę dorobić, poszukałam pracy dodatkowej, padło na btl... (tak też zaczynał brat pitt ;p )
wynik - pobudka o 5 rano, 8h w jednej pracy, pozniej 2h przerwy i marszem do drugiej pracy... kladlam sie spac po 12 i w sumie kondycyjnie dawalam rade... lecz moje stopy odmawialy posluszenstwa... dochodzilam do domu ze lzami w oczach, kazdy krok byl wyczynem... pieniadze to nie wszystko, dlatego zrezygnowalam z pracy dodatkowej i pozostalam przy pierwszej pracy. czy to dobry wybor, nie wiem.. mam poczucie, ze caly czas jestem oszukiwana, jesli chodzi o tipy, wmawianie mi, ze caly czas sie ucze, zaczyna mnie juz irytowac...
szczegolnie, ze jak przychodzilam do pracy to slyszalam, ze wszystkie napiwki ze stolow beda dla mnie, pozniej ze 70%, a dostaje najwyzej 50%... mowie, wam szkoda gadac. wczoraj sie postawilam, doszlo do lekkiej scesji... uslyszalam, ze w sumie jak mi sie nie podoba to moze powinnam sobie inna prace znalezc... po czym zostalam przeproszona, po interwencji wspolwlascicielki lokalu, wczoraj dostalam porzadne napiwki, ale juz dzisiaj wszystko wrocilo do poprzedniej sytuacji... szkoda gadac.
codziennie jadac metrem czytam ksiazki o aktorstwie, starajac poszerzyc swoja wiedze, nie wiem jeszcze ktora szkola jest mi najblizsza... ale z pewnoscia w niedalekiej przyszlosci chcialabym zapisac sie na warsztaty aktorskie. tylko jak na nie zarobic... oto jest pytanie ?!? :D
ahhh new york, new york....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz