sobota, 13 lutego 2010

minęły kolejne dwa tygodnie...
a ja tkwię w tym zaklętym kręgu... może powinnam powiedzieć bieżni... gdyż to wszystko w koło jest jak wyścig szczurów.. z którego nie potrafię się wydostać, a przecież to takie proste wystarczy powiedzieć: nie, STOP, zrobić ten jeden krok... dlaczego nie mogę w sobie znaleźć tyle odwagi, aby to zrobić, czy to odpowiedzialność.... bo co będzie...?!?
męczy mnie to, męczy mnie myśl, że nie próbuję.. mam do siebie pretensje przez to...
odbija się to na moje pracy magisterskiej z którą nie daję sobie rady...
zrozumcie to wszystko nie jest narzekaniem.. to jest jedynie krzyk małego dziecka we mnie..
dziecka które, jako dorośli zabijamy, mając klapki na oczach i podążając drogą wyznaczaną przez innych, podporządkowując się normom... a przeciez jestesmy małymi odkrywcami i takim pozostańmy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz