sobota, 25 lipca 2009

manhattan

chyba mam juz pokoj, zaplacilam depozyt i wprowadzam sie w wtorek :)


dzisiaj oswajałam sie z nowojorskim metrem, szlo mi to calkiem dobrze, az jestem zaskoczona... ze nie wywiozlo mnie w druga czesc miasta ;p

i tak trafilam na manhattan, na poczatku moim celem bylo znalezienie pewnej osoby o imieniu margaret, starsza pani ponoc miala wynajmowac za swietna cene pokoje, jak sie okazalo, nic jej o tym nie wiadomo.. no coz.. idac do niej po drodze, trafilam nie wiadomo jak... do kaplicy aktorow... bylo to dla mnie cos niesamowitego, jakby taki znak z niebios, nie wiem, moze przesadzam, ale takie zdarzenia dodaja mi sil :)

podoba mi sie jak nowojorczycy spedzaja kazda wolna chwile, parki sa pelne ludzi :)
w poniedzialek wyrabiam s.s.n. czyt. czas zaczac szukac pracy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz