wczoraj troche sobie pospacerowalam... east vilage zaskarbilo sobie moje serce, ma mokotowsko-zoliborski klimat, nic nie udaje... jest, jakie jest... magiczne. pelne malych knajpek.
i znowu na mojej twarzy pojawil sie usmiech, a dusza mowi kocham to miasto... (zobaczymy jak bedzie jutro ;p )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz